Po XIV POMERANII...
Tomek Kessner (18.10.2002)

Hallo w Zbrojewie,

dzisiaj sobie Wasze zdjecia poogladalem - super. Jak zobaczylem te "kapiele" w rzece to tak wlasciwie nie jestem juz zly, ze tak daleko nie zajechalem. Na zdjeciach 64, 69 i 79 widac cosmy cala sobote z Matthiasem robili (zdjecia do obejrzenia na stronie zdjecia II - red.). Najpierw nie potrafilismy tego bialego Landy znalezc, a pozniej zesmy walczyli. Gdzies na korzeniu rozprul sobie kolo, a w tym blotku nikt nie mial ochoty go zmieniac. 

Tak ogolnie rzecz biorac wszyscy sa zadowoleni, chociaz juz pierwsze skargi (moze nawet niektore do zrozumienia) slyszalem. Ze bylo zbyt ciezko, albo ze za ciezkie OS-y byly nie bede wspominal, bo to byla impreza nie dla przedszkolakow, a poza tym, jak za ciezko to po co tam wjezdzali - tak im tez napisalem w Forum. Inna sprawa to wspolne OS-y dla grupy T i A. Kilku sie skarzylo, ze nie umialo dalej jechac (z grupy A), bo samochody grupy T blokowaly droge, a innego przejazdu nie bylo. To moge zrozumiec, bo jezeli ja (LandCruiser - dobrze ze zadnego nie jechalem, bo bym stal tam do dzisiaj) albo jakis UAZ czy GAS droge blokowal, to taka mala Suzuki go raczej nie wyciagnie. Pozniej slyszalem jak sie skarzyli, ze nie bylo z Waszej strony zadnej pomocy w tych beznadziejnych sytuacjach. Uwazam osobiscie, ze jak Trophy to Trophy - czyli kazdy musi drugiemu pomoc. Moze to gdzies zaznaczycie i beda tez jakies punkty za to. Tym z Hanowru nikt nie chcial pomoc, to nie po sportowemu.
Co to Roadbookow, to najpierw bylem do tego skeptycznie nastawiony, ale w sumie to sie nawet z tym lepiej jedzie niz wtedy z mapa. Tyle, ze czlowiek nie wie gdzie sie znajduje - czasami bylo ciekawie.
Jeszcze cos co mi sie bardzo podobalo - jeden w niemieckim forum napisal - "liczylismy sie z najgorszym - bylo gorzej". Chodzilo mu o trase - czyli dobrze bylo. Zaznaczam, ze nie bylo to w negatywnym sensie.

Moj Copilot jest juz tez zarazony (byl po raz pierwszy na takiej imprezie) , po drodze juz planowal sprzedaz swojego Saaba i kupno terenowki - zobaczymy.

W zalaczniku przesylam kilka zdjec. Jezeli chcecie to przesle wszystkie na CD. Wiekszosc to zdjecia samochodow.

Pozdrowienia
Tomek

Nasz komentarz: 
Jedynym wspólnym OS-em dla grup A i T był OS . Wszędzie tam była możliwość wyboru trasy na własną rekę i nie wierzę, że gdzieś było tak zakorkowane, by w zgodzie z regulaminem i opisem nie dało się przejechać. Problem raczej w tym, że ludzie nie czytają lub nie analizują tego co przeczytali... przyklad Justyn, który przyjechał prawie jako ostatni na OS wyjechal z niego jako 4. Myślał, patrzył, wybrał własną drogę, nie czekał aż się ktoś przewinczuje/przeciągnie, tylko budował sobie własny przejazd /na tym polega przeprawówka: zobaczyć, ocenić, wybrać drogę.

Co do trudności OS-ów:
Na Pomeranii nie ma tzw. prób przejazdu. Jedziesz, dojeżdżasz do przeszkody oceniasz, czy dasz radę i albo omijasz, albo walczysz. To już wybór uczestnika. To indywidualna ocena i indywidualna decyzja.

Co do pomocy (wyciągania tych, co utknęli):
Czy miał stać traktor ? Jak Pomerania Pomeranią było jak na wyprawie, czyli dobrze, ale nie beznadziejnie... każdy zdany na siebie, na to co ma, na to co potrafi i wreszcie na swoje decyzje.

Co do punktów za pomoc:
Były i kiedyś za to punkty ale... tu też były oszustwa /byle wygrać/ jeden drugiemu pisał potwierdzenia pomocy na byle dziurce. Druga wersja to jazda w zespole i cały zespół pracuje na jednego /jak widzisz kombinacje nieludzkie/.

Co do trudności:
Wiem... przejeżdżalem ją prawie metr po metrze i wiem, że nie była łatwa, ale to już standard tej imprezy.

Norbet J. Zbróg