17 tysięcy kilometrów przygody...
...na pokładzie Land Rovera:
ja, Karolina i Karol
to największy skrót naszej podróży
Wyruszamy ze Zbrojewa ostatnimi dniami czerwca, krótki pobyt
w Krakowie i w towarzystwie drugiego auta, przez Ukrainę kierujemy się
do Rosji i dalej na Kaukaz.
Na Kaukazie szwendamy się po górach w rep. Kabardyno-Balkaryjskiej
oraz Karaczewsko-Czerkieskiej. Powrót przez Rosję /morze Azowskie/, Ukrainę
i Krym do Rumunii gdzie na
okrasę zostaje nam kilkutygodniowa łazęga po górach.
Cel pierwszy: Rep Kabardyno-Balkaryjska, czyli tam gdzie
kiedyś urósł ELBRUS.
Docieram na miejsce w pierwszych dniach lipca. Na miejscu w Nalcziku
załatwiamy konieczna sprawy administracyjne i dalej już w 3 osoby i
jedno auto wyruszamy w góry gdzie spędzamy zdecydowanie większa część czasu
naszego pobytu w tym regionie.
Paweł z Diabłem zostają u rodziny żony Pawła w Nartanie koło Nalczika
i stamtąd wyruszają na jednodniowe rajdy w poszukiwaniu ciekawych jaskiń
i studni.
W czasie naszych co kilkudniowych zjazdów z gór w celach zakupowo
"tankowalniczych" korzystamy z gościny bliższej i dalszej rodziny
żony Pawła.
Niezwykle gościnni, życzliwi, powiedziałbym wręcz, że cudowni ludzie.
Wybieramy się też raz czy dwa razy w dwa auta z P&D i
jakimiś miejscowymi dziennikarzami w góry, niemniej wolimy samodzielne
kilkudniowe rajzy po górach niż codzienne wracanie do Nartanu.
Wędrówki po Kaukazie:
W dolinach dokuczliwe posty milicji*, widać tu ciągle
tlący się konflikt w sąsiednich rep, no i z Gruzją
Obija się to i na rep. K-B, nb w czasie naszego pobytu na
jednym z postów wjazdowych do Nalczika, Wahabici zastrzelili trzech
milicjantów.
Góry cudowne, praktycznie rzecz biorąc poza pasterzami, końmi i
bydłem puste. Trasy różne acz generalnie dla nawet mocno wyładowanego
Land Rovera przejezdne.
Pogoda wyjątków dobra, acz w wysokich partiach raczej chłodno z
tendencją do ... zimno.
Szwendając się po górach docieramy do Prielbrusia, tam /Elbrus/
choć to podobno rzadkość pokazuje się nam w całej swej krasie. Trochę kokietuje
chmurka tu czy tam ale ostatecznie obnaża się przed nami w całości. Nie
wiem ilu ludzi /w sensie: turystów/ miało okazję zobaczyć go od tej
strony od której udało się to nam, przypuszczam, ze niewielu. Na piechotę
cholernie daleko, poza tym mam wrażenie, że "siła przyciągania" samego
Elbrusa powoduje to, że cały ruch turystyczny skupia się w jego "cywilizowanej"
części.
Kilka dni później wybraliśmy się na Elbrus od strony cywilizowanej,
czyli strony ośrodków wypoczynkowych, wyciągu itp. Po kilkunastokilometrowej
jeździe wśród hoteli, campingów i tłumów ludzi zdecydowaliśmy, że zawracamy.
Zdecydowanie bardziej wolimy zostawić w naszej pamięci ten Elbrus który
pokazał nam się w czasie naszej łazęgi po górach.
Nazwy: Ustiug, Ząb Teściowej, Tyzył, Wieki Kindżał, Czegiem i wiele
innych zostaną w naszej pamięci i zawsze już będą miały wpływ na naszą
wyobraźnie.
Kaukaz opuszczamy przez tereny Rep Karczewsko-Czerkieskiej /odmienne
góry choćby z powodu lesistości/ i wzdłuż morza azowskiego pchamy
się na Ukrainę.
* Oprócz typowo "bakczyszowo" nastawionych milicjantów spotkaliśmy
również kilku, po prostu zwyczajnie ciekawych, serdecznie nastawionych
ludzi w mundurach. Tych pierwszych niestety było więcej. Kontakty z milicja,
obojętne wydoją ciebie, czy się wykpisz - prawie zawsze kończą się rozstaniem
w komitywie.
UKRAINA i KRYM
relacja niebawem /jak karta zechce oddac zdjęcia/
RUMUNIA
rel.: Norbert J. Zbróg
foto: Norbert J. Zbróg, Karolina Łukaszewicz, Karol Zbróg /własność
njz.pl/
FORUM KAUKASKIE
|